|
Pierwsze strzelanie z Dany |
|
|
|
Autor: kpt. Dariusz Kudlewski
|
|
09.03.2010. |
 | Artylerzyści z 10. Brygady Kawalerii Pancernej odbyli swoje pierwsze strzelania z armatohaubic samobieżnych Dana. Strzelanie jest elementem szkolenia grup wsparcia ogniowego w ramach przygotowania do udziału w VIII zmianie misji PKW Afganistan. |
Świętoszowscy artylerzyści przygotowując się do misji muszą poznać sprzęt bojowy, na którym będą działać. Dotychczas ich podstawową siłą bojową były haubice Goździk, teraz w ramach przygotowania do misji żołnierze szkolą się przy użyciu armatohaubicy Dana. -Przesiedliśmy się z gąsienic na koła, no i poważnie wzrosła nam siła ognia. – komentują żołnierze z obsług przygotowujących się do misji. Pierwsze strzelanie artylerzyści odbyli po sprawdzeniu swych umiejętności i wiedzy na kursie w Toruniu oraz przy pomocy kolegów z Międzyrzecza. Obsługi armatohaubic Dana z 17.Wielkopolskiej Brygady Zmechanizowanej od początku uczestniczą w procesie szkolenia w Świętoszowie, przekazując swoje doświadczenia i wiedzę z użytkowania tego sprzętu. Współdziałanie artylerzystów „Czarnej Dywizji” będzie kontynuowane również w rejonie misji, bo następną IX zmianę PKW Afganistan będą przejmować żołnierze z Międzyrzecza. -Pierwsze strzelania, w którym obsługi wykonują zadanie ogniowe na wprost jest uwieńczeniem szkolenia prowadzonego na szczeblu drużyny. Pięcioosobowa załoga musi pokazać dobre przygotowanie i zgranie na tym etapie szkolenia. W kolejnym etapie szkolenie plutonu i między innymi strzelanie z zakrytych stanowisk.- mówił kierownik strzelania, por Tomasz Speina. Każdy członek załogi ma szereg ważnych czynności do wykonania. Amunicyjni między innymi nadzorują prawidłowe załadowanie amunicji. Celowniczy wprowadza odpowiednie nastawy, poziomuje i gotowy do strzelania składa meldunek dowódcy. Dowódca podaje komendę o otwarciu ognia. -Było naprawdę dobrze. Każdy z załogi wykonał swoje zadania na odpowiednim poziomie. Pierwsze strzały mamy za sobą i pierwsze wnioski, co jest do poprawienia, jak usprawnić współdziałanie. Celowniczy mojej obsługi, kapral Przemysław Kołton oddał celne strzały przy zadaniu ogniowym na wprost. Teraz przed nami kolejny, trudniejszy etap - strzelanie z zakrytych stanowisk.- powiedział po pierwszym strzelaniu dowódca obsługi, chor. Ryszard Łowiński. | 

|
   |